29.10.12

78.

koncart udany, lecz nie zdołał na tyle mnie rozweselić, żebym zapomniała. Dawkujesz mi siebie. Jak lek na przetrwanie rozłąki i westchnień. Już nie mam cię prawie, bo giniesz a chciałbym cię więcej i więcej. I boisz się dotknąć, dotykasz ze wstrętem. Rozrasta się we mnie, aż pęknę, aż pęknę. Rozrasta się nienasycenie. Przyszpilony jakimś nieostrożnym gestem. Rozkroiłem serce, zapomniałem, kim jestem. I tylko wiem, że bez ciebie nigdy więcej nic nie będzie. przeżywam to samo, co Roguc i może to jakoś na mnie wpłynie i zdołam wyrażać swoje uczucia tak samo pięknie jak on. odcięłam się od Ciebie zupełnie, co wcale nie znaczy, że nie tęsknie. że nie kocham. że przestałam przez Ciebie płakać. noc stała się zabójcza dla mojego chwilowego dobrego humoru. kolejne godziny bez wieści, powoli się przyzwyczajam, że jestem Ci obojętna. powoli usuwam się z drogi. powoli złudzenie przechodzi. sen z oczu.

25.10.12

77.

piękna pogoda dzisiaj była. mogę powiedzieć, że taka moja ulubiona. i te liście. idealnie. planuję poprzemieszczać kilka rzeczy, jedne odłożyć, drugimi się zająć. niektóre wyrzucić i o nich zapomnieć. a inne trzymać w pamięci na wypadek chęci powrotu do przeszłości. i mimo wszystko, nie żałuję już chyba niczego. niedokończone, niewyjaśnione sprawy chyba już takimi pozostaną, chociaż może chciałoby się inaczej, ale...po co znowu sobie mieszać? żyję na comie, ale zakochałam się w tej piosence i jej też nie mogę przestać słuchać : 'damn your eyes'. znowu się nie zobaczymy, cudownie.

24.10.12

76.

Chwyć mnie za włosy, oprzyj o ścianę. Kochaj aż całkiem myśleć przestanę. Popiół i cement, totalny niż. bo jestem tylko człowiekiem, któremu codziennie odbierany jest sens. człowiekiem, który do szczęścia potrzebuje 4 dłoni, 40 palców, 4 stóp i poplątania w bliskości tych wszystkich części ciała. Tęsknota we mnie siedzi. Jak drucik z miedzi. Się żarzy rzęsy mi parzy. dogadam się z Marią Peszek, obie czujemy to samo.

23.10.12

75.

czy to, co robisz ma dla Ciebie sens? to, że wstajesz, idziesz do szkoły, wracasz, uczysz się, wychodzisz ze znajomymi, że starasz się być dla innych miły, że żyjesz. ma to dla Ciebie sens? dla mnie jakoś nie.

74.

Bumerang. Wszystko powraca. Boże, wszystko powraca! Nogi mi się trzęsą, nie wystoję tu dłużej. Mam dreszcze. Przeszłość to najgorsza trucizna.

22.10.12

73.

Wieczór z Roguckim. Bardzo dobre towarzystwo dla anonimowych melancholików. W sobotę będę na Twoim koncercie. Roguc - postaraj się. Znów utopimy się morzu alkoholu i innych używek. Nutka masochizmu ma ostry wydźwięk. I kocham ten stan, kiedy nie ma mnie dla świata. 'Nie wiem czy znasz mnożące się dzieło swojej woli. Bardzo bym chciał powoli o wszystkim Ci przypomnieć.' 





Zobaczcie jakie magiczne miejsca można odkryć, dzięki zupie : http://thequietplaceproject.com/thequietplace/pl. I naprawdę polecam wyłączyć wszelkie komunikatory, muzykę, telefon i skupić się na tym co na ekranie. Wyciszające.


21.10.12

72.

Lubię mgłę. Można się schować. Polecam film 'Factory girl', bardzo dobry wybór na taką pogodę.

20.10.12

71.


Wow. Jestem głodna Ciebie, ale przymusowo jestem na diecie. Mam Ci tyle do powiedzenia. Do uświadomienia. Że nie może już być tak, że widujemy się tylko kiedy Tobie pasuje. Że nie możesz mieć pretensji o to, że ja w jakiś dzień nie mogę się spotkać, za to ja nie mogę choćby słowa powiedzieć o tym, że znowu odwołałeś nasze spotkanie. Że dlaczego to ja muszę dbać o to, żebyśmy przetrwali. Że to nie fair, że ja zawsze jestem dla Ciebie, a Ty dla mnie wtedy, kiedy Ci się podoba. Że chcę czegoś więcej. Że nie chcę już być tylko opcją jedną z wielu, chcę być jedyną. Nie potrzebuję więcej niedomówień. Wiecznego bycia dla kogoś niewystarczającą na tyle, żeby chciał mnie w pełni. Mam dość, kurwa, mam dość. 





pink floyd - the trial

19.10.12

18.10.12

69.

Czuję się zdeptana. Nie mogę powiedzieć Ci nawet o połowie rzeczy, które się dzieją w mojej głowie. Nie poradziłbyś sobie z tym, mimo, że radzisz sobie z każdą porażką. W każdym razie nie chcę od Ciebie litości. Nie chcę tych spojrzeń, od których będzie mi niedobrze. To ostatnie czego pragnę.
Tylko kilka marnych słów, składających się na obietnicę powstrzymuję mnie przed ponownym sięgnięciem po papierosa. To daje małą przyjemność. Położyłabym się, myślałabym, wypuszczałabym dym i patrzyła na niego uświadamiając sobie, że razem z nim znikają jedne myśli, a przychodzą drugie. I pisałabym scenariusz szczęśliwej miłości. I zwróć uwagę drogi czytelniku jakiego pięknego oksymoronu użyłam : 'szczęśliwa miłość', też coś.
Chcę coś halucynogennego. Daj mi to.




Wondering which of the buggers to blame (Pink Floyd - Pigs on the Wing (Part I))

17.10.12

68.

Odpływam. Zakładam plecak wypełniony tęsknotą, niedopasowaniem, bólem, resztkami sił. Nie mogę go zdjąć. Zaczynając kochać dochodzi mnóstwo innych rzeczy. Nie można przestać na zawołanie, a niekiedy by się przydało. Rozebrana z uczuć, pachnąca miłością, której jednocześnie nienawidzę. Nienawidzę uczucia, nie Ciebie. Nienawidzę kochać. Jestem za słaba na miłość.
Przytulam i całuję Cię myślami, tak rzadko mamy okazję być razem. Ale jesteś ze mną, czaisz się gdzieś w zakamarkach, gdzie tylko ja mogę Cię zobaczyć. Nic na to nie poradzę, że Cię potrzebuję częściej niż do tej pory.
Czytając we wszechwiedzącym internecie wypowiedzi na pewno prawdziwych ekspertów - bo przecież w internecie każdy jest najmądrzejszy i każdy jest ekspertem - dochodzę do wniosku, że muszę cierpieć na depresję maniakalną.
A oto jej objawy (niektóre):
 - drażliwość,
 - zaburzenia snu,
 - zmienny apetyt i waga,
 - poczucie nicości lub winy,
 - zmęczenie i utrata energii,
 - problem z koncentracją i pamięcią,
 - poczucie beznadziejności, smutku,
 - fizyczna i psychiczna opieszałość,
 - myśli o swojej śmierci, samobójcze,
 - niezdolność do doświadczania przyjemności.
Występuje u mnie ambiwalencja uczuć. Potrafię się śmiać i jeszcze tego nie kończąc, zaczynam płakać i nagle robi mi się smutno.
Bo jestem smutna.
Potrzebuję, żeby mnie głaskano po plecach jakże ostatnio wrażliwych. I żeby miał mnie kto obudzić słowami : 'dzień dobry, kochanie'. Żebym miała w domu mnóstwo czekolady, którą będę mogła zjeść, bo nie będę na żadnej diecie. Żebym spędzała soboty z przyjaciółmi podczas których będę pić i palić i będę zapominać o problemach. Potrzebuję ciepłego koca, herbaty, książki i Ciebie, żebyś siedział i głaskał mnie po głowie. Potrzebuję wreszcie usłyszeć, że kochasz.

15.10.12

66.

O Boże, słucham jednego z najbardziej spranych zespołów na świecie, mam za mame...moją mame, przyjaciółki, które są nienormalne i dlatego się z nimi przyjaźnię. Mam rodzinę, która jest też bardzo sprana i zachowują się co najmniej dziwacznie, a ludzie się dziwią, że jestem jaka jestem. Przykro mi, ale w tych warunkach inna nie mogę być. Całe szczęście.

65.

I need you.

14.10.12

64.

Wiem, że to będzie proste jak drut, ale mam nadzieję, że również dosadne i jednoznaczne jak gdybym walnęła cię w twarz : odpierdol się, suko.

13.10.12

63.

Nie umiem stać z boku. Nie umiem obserwować. Nie umiem być w czymś bierna. Za dużo czuję. Jestem zbyt wrażliwa. Umrę kochając. 

62.

Zabijasz mnie. Powoli, dokładnie.

61.

It’s my birthday, I'll get high if I want to. Can’t deny that I want you, but I'll lie if I have to. Cause you don’t say you love me to your friends when they ask you. Tak naprawdę to nie mam dzisiaj urodzin, ale i tak mogę to zrobić jeśli zechcę. I mogę myśleć, że wcale nie obchodzi mnie to, że się nie odzywasz. Że wcale nie rusza mnie to, że nie mówisz, że kochasz. Że wcale nie robi na mnie wrażenia Twoja ostatnia obojętność.
Ale i tak robi. I tak obchodzi. I tak mnie to rusza.

10.10.12

60.

'Kochaj mocno całym sercem - nie chce serce więcej. Podejdź bliżej tu i teraz, chwyć mnie za ręce. Niech będzie pięknie, ogarnijmy ten bałagan. Poczuj się bezpiecznie i pewnie - kochaj błagam. Chcę się budzić obok ciebie rano punkt szósta, iść do pracy niosąc smak miłości na ustach. Wiedzieć że to życie, a nie historie z bajek, mieć pewność że to nie sen, że kochamy się nawzajem.' I przyjdzie taki moment, że zapomnę oddychać.

9.10.12

59.

stan wolny od wzruszeń.

58.

Wszystko mnie ostatnio denerwuje. Czuję, że nadciąga apogeum. Złość ze mnie kipi na podłogę i topię w tym innych. Mam ochotę krzyczeć z bezsilności. To wszystko robi się coraz bardziej uciążliwe. Czemu to ja muszę dbać o to, żebyśmy nie stracili kontaktu? Mam dość, ja odpadam. Zatęsknisz to sobie przypomnisz. Już nie chcę wszystkiego dopilnowywać. Przejmij kontrolę nad kierownicą, bo będziemy mieli wypadek. No chyba, że tego chcesz. 

8.10.12

57.

Wczoraj zrobiłam tatuaż. Jedyna rzecz, której mogę być pewna, że będę posiadać ją już do końca życia. Wiezność to wielkie słowo. Przyszłość to wielkie słowo. Boję się jej. Przeraża mnie niestabilność, brak planu, brak celów. Nie mam do czego dążyć. Właściwie to nie chcę. Czemu jest tak, że niby jestem przy Tobie szczęśliwa, a gdy się z Tobą rozstaję, stwierdzam, że byłoby absolutnie w porządku, gdyby ten autobus, którym jadę wylądował gdzieś w rowie? Ze mną. Pozostawił światu malutką pustkę po mnie. Gdybym mogła wybrać jak umrę myślę, że decydowałabym między połknięciem śmiertelnej dawki jakichś tabletek, a oddaniem strzału w serce. Obie te śmierci byłyby piękne. I zostawiłabym Ci list. I napisałabym tam, że świat i tak mi się kończy, gdy Cie nie ma obok. Że już umierałam nie raz, to nic. Poradziłbyś sobie, tak sądzę. Ze wszystkim sobie radzisz. Bo przecież nigdy nie usłyszałam, że kochasz. Słyszę tylko ciszę, która dźwięczy mi w głowie. Rodzi myśli, których nie chciałbyś znać. Nie zrozumiałbyś. Sama nie rozumiem. Nie chcę dożyć sędziwego wieku. Nie chcę spełniać czyichś oczekiwań. Chcę być z Tobą, ale czy do końca? Tak, do końca. Ale krótkiego końca. Bliższego. Niszczy mnie cisza.

6.10.12

56.

I tak siedząc z Tobą i Twoją rodziną byłam szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa. Mogłabym to robić o wiele częściej. Cudowni ludzie. Długo wyczekiwany piątek minął. Zdecydowanie poprawił humor. Chcę więcej, bardziej, częściej. 

4.10.12

55.

Is there a remedy for waiting? For loves victorious return? Is there a remedy for hating? Every second that Im without you? Kiedy nie ma Cie przy mnie nie istnieje. Wyczekuję każdego spotkania, żeby zacząć oddychać. Jesteś moim ostatecznym przystankiem. Nie potrafię myśleć o niczym innym. All of me is all for you. You're all I see. All of me is all for you. You're all I need. 

3.10.12

54.

Znowu jest mi smutno. Rozchwianie emocjonalne. Tyle pustki w tych czterech ścianach. Boże tak łaknę przytulenia i miłości.

2.10.12

53.

Dziś podobno dzień wyznawania miłości. Takie wyznanie usłyszałam tylko od przyjaciółki, czy to znaczy, ze coś ze mną nie tak? Może trudno mnie kochać. Poprawka: Na pewno trudno mnie kochać*. Ale chyba też na to zasługuję. Ja kocham. Ale moje zimne oczy nie gasną i wszystko, wszystko, dopiero się zaczyna.

1.10.12

52.

Biegałam dziś. Zdobyłam trochę endorfin bez Ciebie. Przestałam jeść słodycze. Wcinam sałatki, piję wodę. Staram się o siebie zadbać. Ale tęsknie, czekolado...tak bardzo tęsknie.

30.9.12

51.

W śmiesznych skarpetkach, z kubkiem kawy w dłoni, rozmawiając z Tobą. Gdybym mogła Cię mieć kiedy tylko zechcę... Wszystko byłoby takie lepsze, wreszcie odpowiednie. '-Hm? -Nic, tak tylko Cię kocham.'






'Come - as you are, as you were, as I want you to be.'

29.9.12

50.

50 raz już wylewam tu myśli, których nie zdołam normalnie powiedzieć. 50 raz siadam przed kompem, otwieram stronę z blogiem, klikam 'nowy post' i zaczynam uderzać palcami w klawiaturę. 50 raz czuję potrzebę pisania. 50 raz nie umiem sobie poradzić. 'Give me love like never before'. Czemu masz do mnie pretensje? Nic przecież na to nie poradzę, robiłam wszystko, co mogłam. Chciałam. Czuje ogromne nienasycenie i złość. Złość za to, że winisz mnie za coś na co nie mam wpływu. Mówiłam Ci jak się czuję kiedy nie mamy kontaktu. Powiedziałeś, że tak nie chcesz. Ale zostawiłeś mnie teraz samą. W złości. A przecież wiedziałeś. Znakomicie wiedziałeś...o czym to świadczy? 







Nie potrafię bez Ciebie.


25.9.12

49.

Tak, Ty będziesz mył naczynia i ogarniał rachunki. Nauczysz mnie gotować, ja nauczę Cię mnie rozumieć, mówisz, że czasem masz z tym problem. Wiem, często sama siebie nie rozumiem. Tak już mam. Albo szczęśliwa, albo smutna, nic pomiędzy. Muszę czuć, że ktoś przy mnie jest, że podniesie mnie, gdy upadnę. Że będzie słuchał, przytulał i karmił herbatnikami z czekoladą. Wczorajsze zasypianie przy joy division. Twój telefon w nocy, esemes na dzień dobry. Turn me on for good - it's so exciting. Rozpoczynam walkę ze zbędnymi kilogramami zmartwień.

23.9.12

48.

23 września usłyszałeś, że Cię kocham. Pomilczałeś po tym chwilę. Nie odpowiedziałeś, ale ja wiem. Ja wiem.







'The moments we've shared always ended too soon...'


47.

Tak zasypiać chce do końca życia. Sprawić, żeby nasze plany wypaliły. Doczekać się wielkiego parapetu do czytania książek. Z Tobą spędzać czas, tworzyć historię. Gnać za marzeniami, być szczęśliwą. 






I wiem, że też to czujesz.

21.9.12

46.

'You mean that much to me
And it's hard to show
Gets hectic inside of me
When you go
Can I confess these things
To you
I don't know
Embedded in my chest
And it
Hurts to hold
I couldn't spill my heart
My eyes gleam looking in from the dark
I walk out in stormy weather
Hold my words, keep us together
Steady walking but bound to trip
Should release but just tighten my grip
Night time
Sympathize
I've been working on
White lies
So I'll tell the truth
I'll give it up to you
And when the days come
It will have all been fun
We'll talk about it soon'

20.9.12

45.

Nietknięta bransoletka, która symbolizuje pustkę, bo powinna być już zawiązana wokół Twojej dłoni. A Ciebie uparcie nie ma i już dziś nie będzie. I znów się nie dowiesz, znowu to odłożę. I schowam się znów, znowu mnie nie znajdziesz.





such a lonely day

19.9.12

44.

Bo boję się przeżywać to wszystko bez Ciebie. Bo chcę Cię. Bo chcę Cię czuć. Bo chcę Cię kochać. Bo chcę żebyś też mnie kochał. Bo chcę być szczęśliwa. W końcu.

43.

Rozchorowałam się. Jak w sumie większość osób teraz. Znalazłam przynajmniej chwilę na odpoczynek.  Jutro sobie robię wolne, wyśpię się w końcu, bo zaczynam przypominać potworka, który robi się coraz bardziej rozdrażniony i agresywny. Chusteczki to dzisiaj i pewnie przez najbliższych kilka dni moi przyjaciele. Bez nich sobie nie poradzę. Zastanawiam się co zrobić, żeby wyzdrowieć na weekend. Obowiązkowo wyjazd na 'Jesteś bogiem'. Sobota z przyjaciółmi, już nie pamiętam kiedy spokojnie spędzałam te 3 dni przeznaczone na wypoczynek, regeneracje sił. Zawsze jestem tylko bardziej zmęczona i wmawiam sobie, że w tygodniu się wyśpię. Tak, tak, kochamy się oszukiwać. Pod wpływem choroby nauczyłam się robić bransoletki z muliny. Efekt nudy nawet nie jest zły. Jutro mnie odwiedzisz, porozmawiamy, powiem Ci, że Cię kocham, zobaczę reakcje. Jestem przerażona...

18.9.12

42.

-Pieprzymy To...
-Wiem i co z Tym?
-Nie wiem, ale zrobię coś z Tym. 








Tak, zrób coś.

17.9.12

41.

Mam do wykorzystania 744 esy. Już nie piszemy tyle co kiedyś i nie mam na kogo ich zużyć. Coś się dzieje, nie stoimy już tak w miejscu, czuję, że niedługo czeka nas ostateczna decyzja. Trzeba zdecydować czy chcemy, czy nie chcemy. Poszłam do nowej szkoły, żeby zapomnieć o przeszłości, zacząć na nowo. Powoli staję na nogi. Podaj mi rękę. Pink Floyd w głośnikach i jakoś żyję. Jakoś trwam robiąc kolejne przemeblowanie, burząc porządek. Zaplanowane spotkanie na poprawianie humoru. Hej, zróbcie to - wyciągnijcie mnie z dołka. 

14.9.12

40.

'Znów jest jutro, a ja znów dziś boję się wstać. Znowu wątpię, bo jestem sam. Znowu wątpię, bo nie chcę spaść. Znów bez nadziei na dno jeszcze raz, więc powiedz, że świat już poniesie nas, bo czasem jest tak, że brak mi nadziei. Bo boję się wstać, bo boję się spaść na dno jeszcze raz.'





'i krzyczę 'weź mnie ratuj', kiedy patrzysz w moje oczy
 Ale nie chcesz tego słyszeć, nic nie mówisz i odchodzisz'


13.9.12

39.

'usiądź z dobrą książką, a te myśli zakop gdzieś na dnie szuflady obok skarpetek, których nigdy nie nosisz a i tak sobie leżą. wczuj się w historię kogoś innego skoro ze swoją sobie nie radzisz.' Moja rada dla pewnej zupowiczki, może sama powinnam skorzystać.

12.9.12

38.

Nie chcesz być ze mną, ale chcesz mnie mieć. Chcesz być blisko mnie, ale nie za blisko. A ja potrzebuję tego 'blisko'. Boję się, że odejdziesz, bo przecież nic nie obiecywałeś. Zawsze możesz zawrócić i zostawić mnie samą, bezbronną. Właśnie przekonuje się, że bez Ciebie nie daje rady. Moja zaradność zniknęła, jestem idealnym przykładem człowieka, po którym od razu widać, że jest jak ten okręt, który znalazł się na dnie, kiedy admirał Reuter wydał rozkaz samozatopienia. Jeżeli teraz odejdziesz wydasz mi ten rozkaz. Może trochę tego chce. Może mam już dość walki. Może już nie mam sił. Nie zniosę myśli, że nie mam Cie tylko dla siebie, że może Cie mieć ktoś inny. I nie będę mogła mieć o to pretensji, nie zobowiązywałeś się. Powinnam być mądrzejsza. Powinnam powiedzieć Ci, że w takim razie spadaj na drzewo, ale nie mogę. Chcę płacić za to cierpieniem, żeby tylko od czasu do czasu mieć Cie przy sobie, przytulić, pocałować. moje-twoje, bo nie nasze życie miłosne. Melancholijny nastrój. Ukrywam się przed ludźmi, nie chce ich męczyć, a może się chowam. Uciekam w swój świat, a tam pukają do mnie ludzie nieznajomi, zapraszają mnie na kawe, na obiad, ale odmawiam, bo TY. Bo nie potrzebuję żadnego innego. Potrzebuję Ciebie. Żebyś był, tylko mój. Oglądał ze mną filmy w zime, pił herbate i siedział pod kocykiem. Całował w czubek głowy jak swoją małą dziewczynkę, która w końcu poczuła się bezpiecznie. Bo jesteś przy niej. Bo ją kochasz.

Nie ma żadnych nas, kochanie. Nigdy nie było.

11.9.12

37.

Och. Wiesz, bolałoby mniej gdybyś polał mnie kwasem - tak dobra rada, na przyszłość. Na pewno zranisz jeszcze nie raz.

9.9.12

35.

I nadal nic nie jest pewne. I nadal mydle sobie oczy. Popadamy w skrajności. Raz jest pięknie, żeby za chwilę nie było nic. Jesteś jakiś niestabilny. Niczego nie można być pewnym. Widzę na horyzoncie moją wielką paranoję. Uśmiecha się, jesteś jej pożywką. 'There something inside you. It's hard to explain. They're talking about you boy, but you're still the same.' 





Czemu nie potrafimy wprost mówić o uczuciach? Czemu komplikujemy sobie drogę do szczęścia dokładając sobie przeszkód? 

5.9.12

34.

Widzę jak ludzie myją okna, a zaraz będzie lało. Za moment znów będą w zaciekach i nic z tego nie będzie. To wszystko ulotne, na chwilę. Może my też potrafimy być ze sobą tylko na chwilę. 






Wiele razy 'na chwilę'.

3.9.12

33.

Spodziewałam się innej odpowiedzi niż : 'na uczucia nie można wpłynąć...'. No cóż rozczarowania to część tak zwanego 'życia', prawda? I znów czeka nas poważna rozmowa i boję się znów usłyszeć, że nie chcesz, żeby to trwało. Drugi raz się  tak nie dam. Przemówię i zrozumiesz. Na pewno. Tak myślę. Mam taką nadzieję... Boże, nie każ mi przez to przechodzić kolejny raz. Zbyt dużo w tym było ognia, żeby teraz zgasło, za wcześnie, to jeszcze nie ten czas, nie to miejsce, nie to życie. Ty też potrzebujesz odrobiny szczęścia, odrobiny zaufania, docenienia. Odrobiny miłości.






Pozwolisz mi jeść frytki bez ketchupu? 

2.9.12

32.

I mówię, że pierwsza tego nie powiem i za chwilę wiem, że to zrobię, bo już dłużej nie mogę trwać w iluzji. Chcę czuć się przy Tobie pewnie, a jak mam to zrobić skoro się kryjesz pod pozorami? W nocy jestem skarbem, a w dzień uciekasz od serca. Boisz się go posłuchać, zatańczyć do jego melodii. Wyję z bólu pleców i wiem, że warto było. Ból przynajmniej mi przypomina, że byliśmy. Całą noc wpatrzeni w siebie, przytuleni, chcący przedłużyć chwilę.







I ten szept nad ranem mijający włosy, muskający szyję : 'jesteś nieziemska'

1.9.12

31.

'you know that i adore you. you know that i love you, so don't make me say it. it would burst the bubble break the charm'. 




Nie bój się, nie stracisz mnie.

30.

I było fajnie i zjebało się jak zwykle. I mnie masz kiedy chcesz, ja Ciebie nie - norma. Dajesz mi w kość. Przynajmniej wczorajszy koncert poprawił mi humor. 





A od dzisiaj, żeby jakoś nie umrzeć przy Tobie : 'fuck u I won't do what u tell me'.

30.8.12

29.

Dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj. Jestem taka szczęśliwa, że w końcu Cię zobaczę, że chyba mi serce za chwilkę stanie. Tej nocy chcę z Tobą porzucić świat i rozum. 'Tell me, tell me everything. Don't hide, don't hide anything. There's always a reason for you to wait.' Przesypiam wschody słońca, albo kładę się tuż po nich. Od kilku dni nie ma nocy, żebym spała sama. Objawia się isolofobia? Nie, chyba nie. Ale wiesz?






Razem możemy zacząć mieć westifobię. 

29.8.12

28.

Talitha kum. Jutro się widzimy, jutro się znowu zakocham. 'Cause lately I've been waking up alone. Paint splattered teardrops on my shirt. Told you I'd let them go and that I'll fight my corner. Maybe tonight I'll call ya after my blood turns into alcohol. No I just wanna hold ya.' Wiesz, że nie potrafię ostatnio o niczym innym myśleć? Nie upuść mnie, nie narażaj na kontakt z rzeczywistością bez Ciebie. 





Give me love like never before.

28.8.12

27.

Ognisko w czwartek, koncert w piątek, impreza w sobotę. Będziesz gdzieś tam. Mój poziom lenistwa osiąga maksimum i nawet słonecznik kupiłam już wyłuskany. Smakuje niezbyt, wezmę przykład z kuzynki i go sobie podsmażę. Trochę się boję, bo moje zdolności kulinarne są naprawdę bardzo słabe. Bardzo, bardzo słabe. Nawet odgrzewając bagietkę w mikrofalówce nie umiem dobrze ustawić czasu i gdy się odwracam ta zdąży się przypalić zbyt mocno. Co oznacza, że jest spalona kompletnie i nie nadaję sie do zjedzenia. Nie będę dobrą żoną w tej kwestii, no cóż. Równouprawnienie mi na to pozwala, więc mój przyszły mężu (jeżeli takowy będzie), będziesz sobie sam gotował, przykro mi. Znając życie zostanę jednak starą panną z kotami, które zastąpią mi dzieci. Ale czy ja lubię koty na tyle, żeby się nimi dobrze opiekować? Nie jestem odpowiedzialna, wiele rzeczy zawalam. Nie chciałabym znaleźć jakiegoś trupa w salonie. Czytam bzdury w Cosmo i zastanawiam się, czy ludzie naprawdę są tacy głupi, żeby w to wierzyć. Zieleń, żółć i czerwień. Pisząc zdałam sobie sprawę, że Cię kocham. 'I can fly, but I want his wings. I can shine even in the darkness, but I crave the light that he brings.' 

27.8.12

26.

'Zadzwoniłbym do Ciebie, ale wiem, że tego nie chcesz, wybełkotał, że Cię kocham, tu jest źle i serio tęsknię.'





Kocham.

25.

Powinnam była coś zrobić. Głowa mi pęka od niewypowiedzianych słów. Trzeba się spotkać, porozmawiać, zakochać.

23.8.12

23.

Hej, to znowu ja. Pamiętasz mnie? Kiedyś byłam ważna. Teraz zapominasz, a ja zostałam wciśnięta pomiędzy popsute buty, a prawie przeminięte wakacje.





Co z nami zrobi wrzesień?

21.8.12

22.

Gorące ciało od słońca. Nie cierpię Słońca. Słońce każe być wszystkim uśmiechającymi się bez przerwy idiotami. Słońce na niebie każe nam mieć dobry humor...kiedy ja nie mam na to ochoty i co teraz zrobisz, Słońce? Wolę księżyc. Przy Księżycu łatwiej się myśli, łatwiej się tęskni, wszystko jest prostsze i Twoja nieobecność jest tylko jeszcze bardziej nieodpowiednia i bez sensu. 'I walk a lonely road. The only one that I have ever known. Don't know where it goes, but it's home to me and I walk alone.'






Posiedź ze mną w nocy, żeby nie było tęsknoty.


16.8.12

20.

Dlaczego odzywasz się teraz skoro próbuję dojść do siebie? Przypomniałeś sobie, że istnieje ktoś taki jak ja, kto doceni chociaż jedną krótką chwilę z Tobą spędzoną? Próbuje zapomnieć, a tu o, ktoś znowu bombarduje mnie moimi uczuciami. I znowu to wróciło, znowu chcę byś był. 'Run, run, run away. Lost, lost, lost my mind. I'd like you to stay.' 




Bądź przy mnie.

15.8.12

19.

Usunęłam ten numer. To ostateczne? To tak bardzo boli. Łzy spływają bez wysiłku. Krętą ścieżką przebywają krótką drogę, która symbolizuje koniec czegoś, czego tak bardzo potrzebuję. Kawa, nektarynki, Gossip girl, próbują mnie podnieść na duchu. Niech próbują, ale ich wysiłki chyba pójdą na marne. Kiedy traciłam siebie wracałam do Ciebie, pomagałeś mi stanąć na nogi, co teraz będę robić? Nałogi biorą górę, rozsądek został odstawiony i pożegnany na dobre. Pomachałam mu na drogę i powiedziałam, że nie chce już postępować roztropnie. Głupie myśli, że jeżeli zobaczysz jak się staczam to mi pomożesz. Jasne, żeby jeszcze cokolwiek Cie to teraz obchodziło. 'But I need more than myself this time.' Ze skrajności w skrajność. Brzmi jak depresja maniakalna, kochanie. Zupowi osobnicy przechodzą przez to tak często. Jesteśmy delikatni. Nie chcemy tacy być, świat na nas nie zasługuje. 'Running through a field where all my tracks will be concealed and there is nowhere to go.'





Chce zasnąć w Twoich ramionach, wdychać Twój zapach, udusić się nim.

14.8.12

18.

Łatwo nie jest. I nawet oczka w pończochach nie są w stanie zwrócić mojej uwagi na tyle, żeby coś z tym zrobić. Obietnice łamane jedna po drugiej. Postanowienia równie szybko znikają, co przychodzą. Jak podmuch wiatru, puf i po wszystkim. Szkoda, mogło być tak pięknie. 'Come to decide that the things that I tried were in my life just to get high on.' Nie bawi mnie to, kochanie. Hasło na noc z soboty na niedziele: Let's get totally fucked up! Nie zdołasz ocalić choćbyś chciał. Dokonałeś wyboru, ja dokonałam swojego. Zero zmartwień, zero zasad, czas na powolne zatracanie się w szaleństwie. Mam potencjał. 




Come get to play it on all my life to sacrifice.




13.8.12

17.

Co widzisz spoglądając w niebo? Hej, skarbie, chyba muszę dać sobie z Tobą spokój. To niezdrowe, trujące mnie uczucie. Chce być taka radosna jak kiedyś, ale to niemożliwe, kiedy ciągle czuję, że nie jestem wystarczająco dobra, żebyś z niej zrezygnował dla mnie. To nic, już umierałam nie raz. 'Their bodies are healthy, but their souls are in mourning.' Tak, tak, tak mój chłopcze, kończmy. 'The time will heal the wound of heart again.'





Dziś zaczniemy budować od nowa. Potrzebuje cementu, żeby szybko nowe serce nie uległo zniszczeniu.

12.8.12

16.

Tak bardzo kocham kiedy plany biorą diabły, a ludzie zawodzą. 'I don't believe that anybody feels the way I do about you now.' Rozkręcam się, bo zardzewiałam, chcesz jakąś część, którą polałeś kwasem? 'Maybe you're gonna be the one that saves me.'





Wszyscy zawodzą, kochanie, get used to it.

15.

No to skrzywdź mnie. 

11.8.12

14.

'Życie jest jak karuzela. Jeden ma ubaw, a drugi rzyga .' So true.




Grawitacja ciągnie nas do bruku.

13.

Z kubkiem kawy w ręce zatracam się w piosence. Czekam na wiadomości od świata, że rzeczywiście jakiś zegar został zniszczony. Czekoladowy lakier przypomina mi o obecności przyjaciół. Walające się tu i ówdzie, porozrzucane marzenia, o Tobie. ' You would have said "I love you" in the cutest place on earth, where some butterflies are dancing with the fairies.' Papierosy już wcale nie pomagają, niektóre zostawiają tylko waniliowy, lub czekoladowy posmak, ale nie spokój. 



Jestem taką hipokrytką. 

10.8.12

12.

Let's go get high!





I want to see you again and again.

11.

And don't you let me go, let me go tonight. Kawa moją ambrozją. Chuck i Blair pozwalają mi znów uwierzyć, że może nadzieja to dobra rzecz. Że może tym razem się nie zawiodę. Ale kto to wie, trzeba ryzykować. Na szali kładę serce. 'Bring the drugs baby, I can bring my pain. I got my heart right here, I got my scars right here.' Głos ludu twierdzi, że Illuminaci znów jutro coś zniszczą. Poczekamy. Swoją drogą, ciekawy temat. Tyle się dzieje na świecie rzeczy, o których nie mamy pojęcia. Jesteśmy tylko zaganianym przez władze bydłem. Ludzie sami zniszczą ten świat, sami doprowadzimy się do upadku, jesteśmy żałośni w tej swojej wierze, że jesteśmy lepsi od Boga. Jesteśmy tylko jego stworzeniem, jak możemy być lepsi od Stwórcy? Nijak, przestańmy więc zachowywać się jak pępek świata, bo jesteśmy tylko małym stworzonkiem. Tylko ludzie, których kochamy wydają nam się być ważniejsi niż wszystko. 'So tell me you love me. Only for tonight. Even though you don't love me.'




Je t'aime.

10.

Wysyłam prośby do Boga zapakowane w poniszczony papier i napisane tak, że ledwo idzie się z nich rozczytać. Tak jak mój charakter. Poniszczona dusza i ciało, niekontrolowane gesty, nieprzeniknione spojrzenia, niezrozumiałe tęsknoty, nadzieje na niemożliwe. Kładę się spać i budzę się z myślą o Tobie. 'If you give it a minute it's wrong. If you give it a minute it's gone. If we're just waiting a second too long, darling I'll leave and you won't come along.' Ale ja nie chcę odchodzić, więc pospiesz się dopóki wciąż tu jestem. W deszczu, w słońcu, podczas ataku Obcych. Nie każ mi być samej w noc spadających gwiazd. Weź mnie za rękę i pooglądajmy je razem. Pośnijmy jeszcze trochę o idealnej miłości. 'But that doesn't last always, so after your laughter comes tears.' 



I fall when you leave.


9.8.12

9.

Czarne chmury chyba zaczynają przegrywać. A może tylko tak sobie wmawiam. Jeżeli tak, to porobię to jeszcze chwilkę, dobrze? ' I'm naked. I'm numb. I'm stupid. I'm staying. And if Cupid's got a gun, then he's shootin' '. Wszystko jest takie zimne bez Ciebie, takie bez wyrazu, bez twarzy, bez przyszłości. 'You're my drug. We live it. You're drunk, you need it. Real love, I'll give it.'. Ona niszczy mi życie zabierając mi Cie. Ale przecież nic już do niej nie czujesz, racja? Sam tak twierdzisz. Ale proszę daj mi znać, kiedy okażesz się kretynem i pobiegniesz za nią, zamiast zostać ze mną. Za mną nie będziesz musiał biec. Ze mną odnajdziesz spokój. Jeżeli tylko się pośpieszysz. Brak Ciebie przynosi złe skutki, zmieniam się. 'Doors slam. Lights black. You're gone. Come back. Stay gone. Stay clean. I need you to need me.' Czas mnie goni. Tykające wskazówki zegara przybliżają nas do końca. 'We drink the fatal drop. Then love until we bleed. Then fall apart in parts.'



I'm still here, hurry up. 

8.8.12

8.

Chciałabym, żeby nasze serca pasowały do siebie tak jak pasowały nasze złączone dłonie. Tak jak pasują na człowieka szyte na miarę ubrania. Jak Oreo do mleka. Jak kakao do książki. Rozpal swój ogień, będę podrzucać drewno, żeby nigdy nie zgasł. Nie poznaję sama siebie, robię rzeczy, których normalnie bym nie zrobiła. A to tylko z braku Ciebie. 




Aż z braku Ciebie.

7.

Rozmowa nocą siedząc na parapecie. Brakowało tego w tych zabieganych dniach. Proszę, obiecaj, że to znów będzie codzienność... Chciałam Cię o coś spytać, lecz zrezygnowałam. Stchórzyłam. Bo przecież nie jesteśmy swoją własnością...możemy robić wszystko. Znów mała prośba - róbmy to wszystko razem, nic innego się nie liczy. Postawiłam betonową ścianę, lecz ją zburzyłeś. Stawiałam mur z metalowych prętów, lecz je wygiąłeś. Resztkami sił zdołałam zrobić płot, już małowytrzymały, z furtką. Gdybyś tylko zechciał ją otworzyć...



Przeraziły Cię uczucia tak intensywne, ale podane na dłoni. Szybko odbiegłeś od płotu kilka razy się oglądając. Może kiedyś wrócisz, jak będziesz gotowy. Poczekam. 

7.8.12

6.

-Proszę, serce podano.
-Dziękuję, ale nie chcę.




Zgniło gdzieś w koszu na śmieci.

5.

Tak umiejętnie nie radzę sobie z życiem jakbym robiła to specjalnie. A przecież chciałabym sama potrafić sprawić, że szczęśliwie dożyję starości. Boję się, że sama nie dam rady. Nie teraz, nie w tym stanie. Nie chcę być dłużej więźniem samotności i wspomnień. 



Już proszę, zrozumiałam w końcu.

6.8.12

4.

Niech nic się nie zmienia? Niech zmieni się wszystko! Niech sok przy obieraniu pomarańczy nie próbuje mi wypalić oka. Niech przestanę się uderzać małym palcem o każdy kant. Niech deszcz pzy okazji umyje mi duszę. Uginam się pod moim własnym szaleństwem. Ile jeszcze razy zaufam i się zawiodę? Ile jeszcze nadziei sobie narobię zanim zrozumiem, że to wszystko gówno i wcale nieprawda? Że to wcale nie miało miejsca. Że to tylko moje szaleńcze wizje. Że nigdy nie byłeś dla mnie. Że nie istniejesz tak naprawdę.  





A co gdybyśmy zostali jedynymi ludźmi na ziemi? Wyjaśniłbyś mi wtedy wszystko? Pozwolił zostać Twoją?

3.

Myśli niespokojne zniewalają głowę, gałęzią cierniową owijają serce, skazują wątrobe na zniszczenie. Jedynym ratunkiem jesteś Ty. 





Tak więc pomoc nie nadejdzie, a ja się udławię tą swoją naiwnością.

5.8.12

2.

Czy naprawdę tak łatwo się poddam? Czy Ty się tak łatwo poddasz? Nie wiem czemu zniknąłeś. Człowiek nie znika ot tak. Ludzi szpilką nie przebijesz i nie pękną, więc dlaczego Cie nie ma? Może straciłeś zmysły i zgubiłeś drogę do domu i numer telefonu do mnie tak przy okazji. A może porwali Cie kosmici i zrobili pranie mózgu na skutek czego zapomniałeś o kimś takim jak ja. Żyć żyjesz, ale ja nie bardzo. Zbyszek rzuca się z wieżowca. Rogucki szuka sensu istnienia w głośnikach. Skarży się na rzeczywistość. Wszystko mu się poplątało, mnie też. Anioł i diabeł w jednym. W Tobie.

1.

Nadmiar braku. Nadmiar pustki. Źle. To nie tak powinno być. Ale jest jak jest.


Jest źle. Nie ma cie.