28.6.13

174.

powoli pękałam i dałam się szybko posklejać.
cienka warstwa oddania. ciepłe, małe stworzonko, które daje mi poczucie stałości. w dodatku usłyszałam, że pomaga zwalczać depresję. tak jakby idealnie. czerwone kreski pojawiające się na moim ciele nie są moją zasługą, tylko jego, ale i tak jest lepiej. mimo, że przeszkadza mi w tym momencie to i tak za chwilę go przytulę i zapomnę o wszystkim co złe. mój kochany kot.

26.6.13

173.

już wie, więc i ja mogę pokazać choć trochę kim jestem. i może nie wyglądam, ale dorosłość już się mnie uczepiła i nie chce puścić. a co za dorosłością powinno iść - odpowiedzialność, ale do tego jeszcze mi daleko. 



24.6.13

172. i feel like i'm dying.

zawsze coś nie tak. zawsze jakiś kamień, niepotrzebne słowo. zawsze żałuję.
ciężko mi będzie znów się uśmiechać i udawać, że jest w porządku jeśli nie będę mogła nikomu się przyznać, że wcale tak nie jest. żebym Tobie się nie mogła przyznać. nie będę miała do kogo się przytulić, powiedzieć, że kocham. powiedzieć to szczerze. stałeś się moim  najlepszym oparciem. nie mogę sobie Ciebie odpuścić. nie potrafię. chciałabym tak jak kilka miesięcy temu być jak otępiała, ale oduczyłeś mnie tego. pokazałeś, że mogę komuś zaufać, że mogę się nie zawieść. nie doceniałam tego wystarczająco. a teraz?
powiedz, że nie jest za późno.

10.6.13

171.

odkryłam, że można kogoś kochać tak samo mocno, jak się go nienawidzi. i to jest złe, prościej byłoby nienawidzić. po prostu. wyzywać Twoje zdjęcia i przeklinać każdy ruch. i chyba powoli zaczynam chcieć, żeby tak było.

4.6.13

169.

za każdym razem szokujesz mnie pojawiając się, gdy tylko wszystko zaczyna mi się układać. tym razem nie bolało prawie wcale. może już się uodporniłam. na Ciebie.

2.6.13

168.

gdzieś pomiędzy przeczytanym właśnie zdaniem 'to nie boli', a the xx-intro znów możesz patrzeć przeze mnie. znowu zniknęłam nasiąknięta bólem.