19.6.14
243.
16.6.14
242. T.M.
Nie mogę powstrzymać łez. So let me just end how I was gonna begin.
Don't waste your time waiting. Wracaj niedługo, proszę.
6.6.14
241.
27.5.14
240.
19.5.14
15.5.14
7.5.14
237.
3.5.14
236.
23.4.14
235.
14.4.14
234.
Słucham tych samych piosenek co kilka wiosen temu i czuję się jak kilka wiosen temu.
I tak myślałam, że ze mną nie da się długo być szczęśliwym.
7.4.14
3.4.14
232.
Utknęłam w miejscu, na zawsze już.
28.3.14
16.3.14
9.3.14
6.3.14
228.
Nie mogę spać, mimo że ciało jest wykończone po ćwiczeniach jednych, drugich to w środku wszystko we mnie chodzi. Maszyna odpowiadająca za wspomnienia działa na pełnych obrotach. Nie mogę jej zatrzymać. Nie umiem.
I znowu uciekłam.
Znowu uciekłam.
2.3.14
227.
24.2.14
23.2.14
21.2.14
224.
19.2.14
222.
18.2.14
221.
15.2.14
220.
Niedługo cała się zepsuje. Będę jedną, wielką hipokrytką. Staram się, lecz jest tylko coraz gorzej. Nie przejmuję się tym, że robię coś źle dopóki mnie to bawi. Dopóki mnie to nie rani. A może ranię innych, bo nie chcę być przez tą, która będzie cierpieć? Może tak zapobiegam kolejnemu zawodowi. Może czuję, że atak jest najlepszą obroną. Tylko gdzie mnie to zaprowadzi?
14.2.14
219.
11.2.14
218.
4.2.14
217.
1.2.14
216.
Prawda?
28.1.14
27.1.14
214.
20.1.14
213.
Może już nie jestem trucizną, ale za to ostrym bólem w Twojej klatce piersiowej. Jestem Twoją chorobą, czymś co powinno się wyciąć, ale już jest za późno. Zagnieździłam się i lepiej nie ryzykować. Ale będę się rozrastać, wiesz. Chyba jesteś masochistą.
19.1.14
212.
Słucham CC. I jedno zdanie jest ponad resztą. Child I will hurt you. I tylko błagam, żeby to się nie okazało prorocze. Nie chcę więcej być trucizną. Najłatwiej przychodzi mi być Twoim uzależnieniem. I niech na tym się skończy, bo to nie musi być złe.
13.1.14
211.
I nie powinieneś słuchać. Powinieneś patrzeć. I tak będę bała się mówić. I tak będę bawić się bransoletkami. I tak będę uciekać. Mimo, że już nie muszę to nie potrafię inaczej. Przyzwyczajenie. Obrona. I nie zdajesz sobie sprawy ile tak naprawdę chcę powiedzieć. Jak bardzo chcę to z siebie wyrzucić, ale nie mogę. Zbyt duże natężenie bólu w jednej chwili. I tylko pisać o tym umiem. W trzeciej osobie, bo przecież się nie przyznam. I tylko palce mnie zdradzają, ale możesz to podpisać pod stres i olać.
12.1.14
210.
6.1.14
26.12.13
24.11.13
207.
A potem były już tylko fajerwerki i spalanie. Zbieranie resztek po raz kolejny i odchodzenie.
Nieposprzątany rok ciągle gdzieś się plącze pod nogami i jedynie Ty sobie z nim radzisz. Razem sobie radzimy.
17.11.13
206.
Ale jestem Twoim padawanem, może być tylko lepiej.
16.11.13
205.
11.11.13
204.
10.11.13
203.
7.11.13
6.11.13
201.
3.11.13
29.10.13
199.
28.10.13
198.
Strasznie mi czas ucieka. Nie zauważam kiedy znowu pakuję się w kłopoty. Zobojętniałam na wiele rzeczy. Szczególnie na rzeczy, na które nie mam wpływu. I'm the girl you're thinking about. The one thing you can't live without. Trochę mnie martwi, że ostatnio dostaję wszystko czego chcę. Wszystko mi się układa. Wszystko pięknie, jak w bajce. Walczyłam o siebie ostatnio. Nie o kogoś. I chyba jestem silniejsza. Jeszcze bardziej. Chyba zrozumiałam, że to tylko bardzo zatarte wspomnienia. Rozumiesz? Takie, które jak wyprane kartki. Niepełne, ledwo odczytywane. Czasem natkniemy się na łzę, która rozmazała atrament zamazując słowa. Chyba lepiej nie pamiętać. Można przypadkiem natrafić na nie w szufladzie, ale nie przeglądać. Nie rozdrapywać starych ran. There's a look in your eyes. I know just what that means. I can be, I can be your everything. Wiem, że mogę. Może powinnam napisać wiem, że bym mogła. W końcu sama nie wiem czy tego chcę.
Zajmowana rzeczywistym światem, który jest tak bardzo niedojrzały, prymitywny i chory jak się tylko da zabijam w sobie to, co zwą delikatnością, współczuciem, empatią, duszą. Czuję się wyprana, naprawdę wyprana z tego wszystkiego co powinnam odczuwać. Chcę znaleźć czas na rzeczy, które kiedyś mi sprawiały przyjemność. Na przebywanie sama ze swoimi myślami. Na wywołanie dawnych rozmyślań. Na nie poddawanie się sztuczności tego co mnie otacza.
Marzy mi się jakieś tygodniowe odcięcie od świata. Gdzieś daleko, w lesie, przy jeziorze, pod pięknym niebem. Wtedy bym znalazła na to czas.
Napiszę kiedyś książkę, obiecuję, Z.
I'm the one that you need and fear.
22.10.13
197.
16.10.13
196.
12.10.13
195.
6.10.13
194.
3.10.13
193.
że jeszcze ktoś się przejmuje.
30.9.13
192.
19.9.13
191.
15.9.13
190.
8.9.13
189.
chyba zmieniłam myślenie.
6.9.13
4.9.13
187.
29.8.13
187.
24.8.13
186.
22.8.13
19.8.13
18.8.13
183.
17.8.13
182.
9.8.13
181.
czuję się lepiej. a może to tylko iluzja, którą niedługo ktoś przerwie. i może tak będzie. na pewno tak będzie. czego się złapać?
6.8.13
24.7.13
179.
22.7.13
8.7.13
2.7.13
175.
28.6.13
174.
cienka warstwa oddania. ciepłe, małe stworzonko, które daje mi poczucie stałości. w dodatku usłyszałam, że pomaga zwalczać depresję. tak jakby idealnie. czerwone kreski pojawiające się na moim ciele nie są moją zasługą, tylko jego, ale i tak jest lepiej. mimo, że przeszkadza mi w tym momencie to i tak za chwilę go przytulę i zapomnę o wszystkim co złe. mój kochany kot.
26.6.13
173.
24.6.13
172. i feel like i'm dying.
ciężko mi będzie znów się uśmiechać i udawać, że jest w porządku jeśli nie będę mogła nikomu się przyznać, że wcale tak nie jest. żebym Tobie się nie mogła przyznać. nie będę miała do kogo się przytulić, powiedzieć, że kocham. powiedzieć to szczerze. stałeś się moim najlepszym oparciem. nie mogę sobie Ciebie odpuścić. nie potrafię. chciałabym tak jak kilka miesięcy temu być jak otępiała, ale oduczyłeś mnie tego. pokazałeś, że mogę komuś zaufać, że mogę się nie zawieść. nie doceniałam tego wystarczająco. a teraz?
powiedz, że nie jest za późno.
10.6.13
171.
6.6.13
170.
4.6.13
169.
2.6.13
168.
20.5.13
167.
19.5.13
166.
find what you love and let it kill you. teraz tylko czekać, aż mnie zabijesz. tylko pozwól mi jeszcze, że na chwilkę wrócę do tamtego dnia. przypomnę sobie zapach łąki, dreszcz jaki wywołało zetknięcie się naszych dłoni. drewnianą budkę. uciekanie. kocham Cię, mówione po raz pierwszy. wszystko pierwsze.
18.5.13
165. gdyby nie to.
uzależniłam się od trucizny.
16.5.13
164. just kill me.
nie mogę znaleźć tej siły, która by mi pozwoliła uwierzyć, ze świat jest mój. że zasługuję na to, co dobre.
nie mam już siły próbować, mogłabym spędzić resztę mojego krótkiego życia w tym pokoju. w tych czterech ścianach, gdzie problemy nie zapukają drzwiami. byłabym tchórzem, ale chyba bym to zniosła. na jakiś czas. jedyne czego teraz pragnę to wyjechać, zostawić wszystko za sobą. chociaż na jeden dzień.
tak bardzo nienawidzę swojego ciała, a przyszło lato i jest zbyt gorąco na ukrywanie się. brzydzę się sobą. i jestem żałosna, bo moje próby zmienienia czegokolwiek są po chwili spisywane na straty.
chcę czuć się dobrze. kiedy się tak ostatnio czułam?
jak powstrzymywać łzy? powiedz mi, bo ja nie potrafię.
8.5.13
163. you love me for everything you hate me for.
czemu za każdym razem kiedy idzie mi dobrze, Ty wracasz i wszystko psujesz? kolejny raz. czy Ty też nadal nie zapomniałeś?
29.4.13
28.4.13
161.
zupełnie jak ja wtedy.
nie mówię nic, wtedy całujesz mnie, a ja chociaż znam te wargi dobrze, nie potrafię ich całować. mówisz mi, że kochasz. boże, czemu teraz?
całujesz jeszcze raz, kiedy kolejny raz milczę. ja tym razem nie uciekam, nie bronie się.
wtedy robisz coś co po raz kolejny łamie mi serce. zaczynasz się śmiać, patrzysz się na mnie jakbym była niczym. mówisz, że żartowałeś.
że co?
że zawsze może do mnie wrócić i to udawać, że nie zorientuje się. wtedy łez już nic nie powstrzymuje. zaczynam uciekać. gonisz mnie.
po co?
mówisz, że zawsze mnie znajdziesz, że zawsze będę tylko Twoja.
nie wiem czemu śnisz mi się kolejny raz.
27.4.13
160.
24.4.13
22.4.13
158. love is like a headshot
20.4.13
16.4.13
156. would you touch me?
10.4.13
155. fuckin' Big Love
zakochałam się w tym filmie. kolejne wieczory zmarnowane w poszukiwaniu uczucia, którego nie ma.
Przeklinam cię i kocham cię, z miłości leczy... tylko śmierć.
9.4.13
154.
tak myślę, że moja śmierć nie będzie nudna. będzie desperacka, będę na boso i będę biec. z rozmazanym makijażem, w luźnych ubraniach, ze łzami na policzkach. z butelką wódki w ręce albo zamiennikiem w żyłach. z powiększonymi źrenicami w bezmyślnej potrzebie. w odruchu serca. nie zdołam do Ciebie dobiec. zginę gdzieś po drodze. światła. pisk opon. przerażenie kierowcy. moje zdezorientowanie. koniec. ale już wtedy będę mieć wieczny prezent na moim ciele dla Ciebie, więc i tak będziesz wiedział.
nie zapomnij o mnie.
6.4.13
153.
24.3.13
152.
wracaj.
20.3.13
151.
Czas depresji jest złym czasem, od którego chciałoby się uciec, ale nie ma gdzie; chory jest w nim zamknięty, przegnieciony przeszłością, teraźniejszością i bez perspektyw przyszłości. W czasie tym niewiele się dzieje; przeżycia monotonnie obracają się koło tych samych wątków: beznadziejności, poczucia winy, lęku przed katastrofą.
a co jeśli Ci powiem, że nie potrafię już kochać?
18.3.13
150.
wyrwałeś mi serce, pociąłeś na kawałeczki, zmiksowałeś i włożyłeś na powrót taką ciapowatą, niezdolną do uczuć wersję. to samo zrobiłeś z mózgiem. wiesz jak to jest, kiedy siedzisz i ktoś mówi o niczym ważnym, a Ty zaczynasz płakać? chcesz przestać, ale nie możesz? gapią się na Ciebie jak na idiotę kiedy zaczynasz się śmiać kilka sekund później a łzy nadal spływają po policzkach. zupełnie nie wiesz czemu zaczynasz się trząść i jedyne o czym wtedy możesz myśleć to to, że chciałbyś umrzeć? kiedy całe dnie spędzasz w pokoju unikając ludzi, słońca, za to zaprzyjaźniając się z poduszką, która ściera wszystkie Twoje łzy. kiedy na przemian jesz ogromne ilości, albo nie jesz nic przez dłuższy czas. kiedy mama zaczyna wypytywać. kiedy przyjaciele przychodzą i mówią, że czas już się ogarnąć, bo źle skończysz, a Ty potem udajesz, ze już wszystko w porządku, bo nie chcesz ich ranić. z czasem stwierdzasz, że masz depresję i Ci z tym cholernie dobrze. nawet wizja, że skończysz w szpitalu psychiatrycznym Ci nie przeszkadza, bo to przecież też jakaś ucieczka.
potem nastąpił przełom. nowy rok, nowi ludzie, nowe problemy. trochę zapomniałam i wybaczałam po trochu, ale kiedy mówisz mi, że tylko mnie zraniłeś, to wybacz, ale nie wiń mnie, że życzę Ci wszystkiego najgorszego.
17.3.13
149.
zbyt wiele ran do załatania. lekarze nie wyrabiają. *nie płacz*
10.3.13
148.
a ja znowu się uczę tęsknienia. ręce znów dotykać chcą, a usta całować. i co ja mam z tym zrobić? nie chcę znowu być bezbronna.
przeszłość wróciła i odeszła szybkim krokiem, pozostając niewyjaśniona.
a ja jestem, proszę pana, na zakręcie. moje prawo to jest pańskie lewo.
4.3.13
147.
- -Nie chciałbym żebyś teraz zniknęła. Czy coś. I choć znam Cię tak krótko. To nie chciałbym. No po prostu. Nie i tyle. Nigdy. A gdybyś Ty chciała. To Cię znajdę.-Obiecaj.-Obiecuję.teraz pozostaje najtrudniejsza część - dotrzymanie słowa.
2.3.13
24.2.13
145.
17.2.13
15.2.13
143.
już niczego nie jestem pewna, nie ufam sama sobie. nie potrafię sobie przypomnieć, czy to aby na pewno sen, czy może prawda. po chwili dochodzę do wniosku, że na pewno sen, ale wątpliwości są, chociaż już zdecydowałam. boję się o siebie. boję się o to co mam w sobie. boję się, że może to doprowadzić do czegoś chcianegoniechcianego, a wtedy nie będzie odwrotu.
a teraz wszystko widzę w ciemnych barwach i podoba mi się to. podoba mi się to, że boso uciekasz pośród kilku świateł. podoba mi się tło z tych potłuczonych butelek i zniszczonych korytarzy. podoba mi się perspektywa ucieczki z tego miejsca. z małej chmury duży deszcz.
hej, pewnie nawet nie zdawałeś sobie sprawy, że tak mnie spierdolisz kiedy odejdziesz hm? teraz dobrze Ci, bo nic nie wiesz. ale dowiesz się kiedyś tam i może przemyślisz to, za kogo chcesz być uważany, a kim naprawdę jesteś. bo nic nie jesteś wart, nic. a ja teraz nienawidzę Cię ze wszystkich sił i brzydzę się Tobą. masz błękitne oczy, a ja nie tych szukam, nie tych pragnę.
10.2.13
142.
8.2.13
141.
jestem cieniem człowieka, którym kiedyś byłam. mogę się wtopić w tłum i nikt już nie zadaje tamtych pytań. nikogo nie interesuje moje dziwaczne zachowanie. moja lekkomyślność, nieopanowanie. moje płynące łzy nawet nie robią wrażenia, kiedy szybko je usprawiedliwię zmyślając powód, który łatwo zrozumieć i zaakceptować.
ignorując fakt, że tracę rozum poprzez stwierdzanie, że to na pewo nie moja głowa pokazuje mi te obrazy sama z siebie tylko na skutek rzeczy wykrywalnej we krwi.
kiedy się pozbieram i pozwolę sobie zakochać się w kimś innym?
4.2.13
29.1.13
139.
Chciałabym cofnąć czas.
Jestem dla Ciebie obojętna jak te zaspy śniegu. Bawi Cię to, że udało Ci się zapomnieć, a mi nie.
Jestem przerażona tym, że możesz kochać kogoś innego. Tym, że zapomnisz. Że jak Ona zapyta Cię o przeszłość odpowiesz przeszłość to przeszłość. to nieistotne, nieważne, wyblakłe.
Odwracanie uwagi od bólu serca powodując inny stało się coraz łatwiejsze.
Kiedy słyszę pierwsze słowa z piosenki HuczuHucza - gdyby nie to łzy pojawiają się automatycznie. Bo wiem, co będzie dalej. Wiem, że to mnie opisze. Przypomni mi się wszystko i rozpadnę się ponownie.
Dałeś mi nieumyślnie pozwolenie na śmierć. Skorzystam? Lepiej by było, gdybyśmy byli martwi.
27.1.13
24.1.13
137.
23.1.13
21.1.13
20.1.13
134.
Szok, może trochę radość? Słuchamy siebie, patrząc w oczy, od czasu do czasu uciekając spojrzeniem do bezimiennych psów. Uśmiechasz się. Czemu? Cieszysz się, że przyszłam, czy tak bardzo rozbawia Cię obraz, który widzisz gdzieś za mną? Tonę w tych brązowych oczach i zapominam, co miałam powiedzieć. Jest ciemno i zimno, więc pytasz się czy przeszłam te kilometry tylko po to, żeby postać i nic nie mówić. Lubię na Ciebie patrzeć.
Dreszcze. Proszę Cię byś poszedł po kurtkę, ja w tym czasie próbuję sobie przypomnieć, co takiego ważnego miałam Ci do powiedzenia. Otumaniona lekko uśmiecham się kiedy wracasz. Mówisz, że nie jesteś już tą osobą co kiedyś. Że wcale nie tęsknisz, że dasz sobie radę sam. Ale ja nie dam – chce krzyknąć, milczę. Ponownie zadajesz mi pytanie czemu przyszłam, czego chcę. Stwierdzasz, że po pomoc. Tak, umieram bez Ciebie, ale nadal tego nie wypowiadam. Kłamię, że wcale nie. Drążysz. dlaczego w takim razie, czego chcesz? Ciebie chcę. Mówię w końcu. Nie wiesz jak na to zareagować i wciąż jak mantrę wmawiasz mi, ze już nie jesteś taki. Że nie upadniesz przede mną na kolana. Wiem, mówię. Widzę jednak Ciebie w Tobie. Tego starego Ciebie, w myślach to wszystko mam. Nie wypuszczam. Nie chcę się kłócić. Sam się przekonasz.
Patrzę na Ciebie i chcę Cię objąć, pocałować. Przepraszam. Teraz Ci się przypomniało? Nie. Kręcisz głową, wiem że nie umiem trafić. Pytam wprost czy chcesz to zakończyć. Odpowiadasz, że tak i uśmiechasz się. Ale to nie jest ten szczery uśmiech, który pamiętałam nadal, mimo że Ty jak sam powiedziałeś, prawie zapomniałeś jaki mam głos. Stoję i nie wiem już co mówić, myślę sobie że mogłam przyjść wczoraj, ale mówisz, że Cię nie było, a jutro chyba się przeprowadzasz i pytasz mnie co bym zrobiła jakbyś już tam nie mieszkał. Wymyśliłabym coś. Przeznaczenie? Po chwili stwierdzasz, że normalny człowiek już by sobie poszedł. Ale ja nie jestem normalna. Jestem chora, umierająca. Bliska końcowi. Potrzebująca, pachnąca desperacją. Może dlatego mnie nie chcesz.
Mówię no to idź. Wymijasz mnie i wchodzisz do domu. Kiedy byłeś tuż przy mnie miałam ochotę zatrzymać Cię, ale byłam sparaliżowana. Czy Ty naprawdę już nic nie czujesz? Tak się w ogóle da?
Zapomniałam powiedzieć Ci tego, co najważniejsze, bo chyba podświadomie czułam, że aż tak wielkiego bólu po słowach ale ja Ciebie nie, chyba bym nie zniosła. Wyżywam się na niewinnym drzewie, żałując, że nie pozwolicie mi siebie samej skrzywdzić. Wracając jestem jak maszyna. Nie chce mówić, słuchać. Wracam w ciszy na nowo przypominając sobie sytuacje sprzed kilku minut. Płaczę, bo jestem tak niewyrażona.
16.1.13
133.
15.1.13
132.
już proszę... nie jestem aż tak silna. mam ochotę wybiec z domu, iść do Ciebie, zrobić to o czym od dawna marzę i wreszcie spokojnie zasnąć. i chyba tak zrobię, chociaż dochodzi już 23.
131.
13.1.13
11.1.13
129.
i kiedy powiedział on tęskni cały zeszły rok przestał istnieć. wczoraj, dziś i jutro - jesteś szczęściem. wynoszę Cię na piedestał. tli się to we mnie, rozniecę to z Tobą. i będzie nam już dobrze, obiecuję.
9.1.13
7.1.13
127.
- i tak nic by to nie dało - mówię. powoli zaczynasz czuć złość.
- to przez niego? -pytasz.
- no jasne, że nie.
- jasne.
coś zmienia się w atmosferze. nie walczysz już o nas. atakujesz.
bronię się. mówię, że skończyliśmy rozmowę. pytasz czy to oznacza koniec. odpowiadam, że tak i zaczynam płakać. nie wiesz co zrobić, więc proszę, żebyś odszedł. patrzysz ostatni raz i zostawiasz mnie. nigdy wcześniej nie czułam się tak źle, że aż miałam ochotę zwymiotować. and please don't cry I know how you feel inside. I've been there before, somethin's changin' inside you.
rok temu o tej porze.
126.
pierwszy raz od dawna czuję, że naprawdę się o coś postarałam i udało mi się. i humor teraz mam taki, że jedna myśl go opisać może - I ain't goin' down no more.
i spojrzenie na pewne sprawy nieco inne mam. spokojniejsze. cierpliwe.
6.1.13
125.
3.1.13
124.
1.1.13
123.
pamiętam jak mówiłam Ci je t'aime.
30.12.12
122.
potem pozbywanie się masek, złudzeń. i bolało to. i bałam się już wtedy, bo odchodziłam. dlaczego?
konfuzja, tracenie zaufania, boli, tęsknota, potrzeba, brak spełnienia, rozdarcie. nic nie było dobrze.
tabletki, alkohol, everyone does something to take away their pain.
zawodzenie, pustka, brak Twoich ramion, dłoni, serca, którego można posłuchać. looked in my heart but my heart was empty.
song. często ludzie wybaczają innym, tylko po to aby tamci wciąż byli cząstką ich świata. powracanie, prawda wymierzona jak niezwykle ostra broń, odchodzenie. boli.
Welcome to the Rileys. przyzwyczajanie.
luty - song. ludzie często w nocy mają zupełnie inne emocje niż rano. nie mówiąc o postanowieniach. chcę?
znowu zostawiam Cię, tydzień przed walentynkami. dlaczego?
nowe twarze, nowe dusze, które można zniszczyć. nowe błędy, którymi się chyba żywię. brak ufności, strach. pink floyd, the police. ćpun. wyrosłam ze skrywania emocji.
niepotrzebne szukanie konfliktów. scars, I’m chopping dagger. może nie jestem osobą, którą myślisz, że jestem? I don't want to talk about it.
8 mila, californication.
marzec - dziewczyny i miłość. zaczyna mi zależeć. nie chcę.
harry, przerwana lekcja muzyki, gossip girl. kawa, owoce, czekolada, przypadkowi ludzie, gg, smsy, kawa, kawa, duża bluza, dobra książka, puzzle, dużo snu, odpoczynek, hamletyzowanie, zniechęcenie, kawa, chaos, zawiedzenie, złe wiadomości, ból głowy, izolacja, rysowanie, pisanie, odpoczynek od świata. nobody never asks me if I'm okay. they just assume. just because I look happy, doesn't mean I'm not fucking dying inside.
ludzie zapominają. dlaczego uznałam, że namalowanie kolorowego drzewa to przesada i domalowałam tam z nią wisielca? nie myślisz o tym, co się dzieje, lecz oddychasz. trwasz w beznadziejnie dziwnym uczuciu, jakbyś umierał za życia. już starczy, proszę! przed sobą samą udając najpiękniej. melancholia.
w snach znowu jesteś i już wiem, ale milczę. rozchwianie. impulsywne działanie. żałuję? God knows your lonely souls. song.
kwiecień - you’re gonna catch a cold from the ice inside your soul. chciałbym Ci życzyć wszystkiego dobrego, ale nic dobrego już Cię nie spotka. na Twoje własne jebane życzenie. żulczyka trochę. przemęczenie. odsypianie nocy zmarnowanych na tęsknienie.
chyba tracę umysł, zdolność racjonalnego myślenia, chyba tracę siebie. rutyna. song.
tak bardzo chcę dostać list, w którym wyjaśnisz mi Boże wszystko co się ze mną dzieje. pas à pas.
maj - 1.05.2011 pamiętam dokładnie jak wtedy trochę w stanie nietrzeźwym odważyliśmy się na bycie razem. wspomnieniami karmiłam się przez cały dzień. wiem, że Ty też. może lubię się dręczyć przeszłością? nikt nie zniszczy mnie bardziej niż ja sam. requiem dla snu. song. coma. nadzieja cicha, że chociaż życzenia od Ciebie dostanę. zawód.
czerwiec - wyimaginowana rzeczywistość. wiara w coś, co się nie spełni. silimy się na dobro, kiedy ciągnie w drugą stronę. oszukujemy samych siebie. wypieramy ciemną stronę, żeby móc się nazwać ludźmi. zabijamy miłość słowami, których potem żałujemy. powracamy do przeszłości, żeby poczuć się jak kiedyś.
luxtorpeda. gra o tron.
moje słońce i gwiazdy. księżycu mojego życia. pamiętam jak niezdarnie mówiliśmy to sobie rozmawiając przez telefon, patrząc na gwiazdy. chyba wtedy zaczynało mi zależeć nie tylko na przeszłości. szukałam kogoś kto mi Ciebie zastąpi. i znalazłam. song.
lipiec - zniknąłeś. zadzwoniłam. odebrała. powiedziała, zanosząc się łzami, że jesteś w szpitalu. nagle cały świat mi się zawalił. mimo, że siedziałam wtedy na zielonej trawie, w słońcu, zakręciło mi się w głowie. a może to od alkoholu?
okazało się, że mogę też stracić pana zastępczego. przepraszam za określenie. pojechałam do Ciebie następnego dnia. leżałeś tam, nic nie mówiłeś. i te krótkie momenty kiedy trzymałam Cię za rękę. później pojechałam znowu, już było w porządku. rozmawialiśmy. wodziliśmy palcami po karku, po dłoniach, ustami po ustach. chyba zaczęłam coś czuć. the trouble is, you think you have time. egoistka, hipokrytka? tak. song. i cały czas słucham. i cały czas nic nie słyszę. i cały czas patrzę. i cały czas nic nie widzę. i cały czas wyciągam ręce. i cały czas nic nie czuję. i cały czas otwieram się. i cały czas się ranię. już starczy.
nowe dni witane siedząc na parapecie, rozmawiając z p.z. wysłuchując jak to za sobą nie tęsknimy. jak to chcemy dla siebie jak najlepiej. jak wpływamy na siebie. jak wiele jesteśmy w stanie dla siebie zrobić. kłamstwo? wtedy nie, dzisiaj wiem, że tak właśnie było.
sierpień - to niczego nie zmieni, ale zawsze to jakieś wyjście. żal zamyka mi powieki. wspomnienia bajką na dobranoc. budzikiem - krzyk. zaczynamy od początku powoli rozpierdalać ten świat. morganville. telefon. coma. gitara. wnioski. pustka. znowu. boli.
spójrz, mam w sobie ogień i lód. dwie strony i lubię obie czuć. jutro zapomnę, ale jutro jest takie odległe. wszystko zakryje kurz, już niedługo. jestem jak tykająca bomba. odliczam czas. płonie wszystko czego dotknę. song.
I really need to talk to you Lord. porozrzucane nadzieje, potykam się o nie. jeśli pękniesz, przysięgam, znajdę Cię nawet w piekle.
grawitacja ciągnie nas do bruku.
wrzesień - resztki snu na powiekach zniknęły po kilku słowach. ale chce się dalej wrócić, chce się dalej wierzyć, chce się dalej oszukiwać. wszystko się zlewa, przestaje mieć znaczenie. trzeba odetchnąć, ożyć. to nie takie proste tak trwać i udawać, że się wie czego się chce. wiem czego potrzebuję, ale czy tego chce? to mi potrzebne do życia, ale nie chce pozwolić, żeby takie było. chce być sama dla siebie do tego powodem. nie chce czemu innemu oddawać takiej władzy. dawać broni do ręki. łatwy cel. kocham Cię? wiele razy 'na chwilę'.nie chcesz być ze mną, ale chcesz mnie mieć. chcesz być blisko mnie, ale nie za blisko. a ja potrzebuję tego 'blisko'. znowu wątpię, bo nie chcę spaść. znów bez nadziei na dno jeszcze raz. song.
październik - zaczynam biegać. przestaję. is there a remedy for waiting? for loves victorious return. is there a remedy for hating? every second that Im without you. pierwszy tatuaż. zapominanie jak się oddycha. pustka. depresja maniakalna? przeszłość to najgorsza trucizna. maria peszek. resztki złudzeń zmywam z oczu. song.
listopad - song. strużka niepotrzebnego odczuwania. spowolnione rozumowanie, luki w pamięci, drobne epizody świadczące o chorobie psychicznej. taką przyszło mi cenę płacić za chwilę radości. i chyba chce się pogodzić .byłam zastępstwem. kimś, do kogo można wracać i odchodzić. kimś, z kim się nie jest, ale się bywa. dławi mnie tlen. widzę, że traktowałeś to tak już od samego początku p.z. ja przynajmniej wtedy byłam przekonana, że naprawdę Cię kocham. - powinnaś iść do psychiatry.
grudzień - you’re poison running through my veins. chyba kocham Cię tak samo jak nienawidzę. zaczynam znowu to czuć, więc dlaczego szukam kolejnego zastępstwa i je znajduję? nie trwało to długo, ale trwało, sama nie wiem po co. i znowu została blizna. ale przynajmniej już wiem, że chcę Ciebie, więc daj mi szansę, bo nie wiem ile jeszcze odrzucenia jestem w stanie znieść. i przed Tobą umieram, chore serce otwieram. bez znieczulenia. song.
29.12.12
121.
przyzwyczajam się do odchodzenia ode mnie. do opuszczania mnie. nikt nie może ze mną wytrzymać i wcale się nie dziwię. to, że nie wkładam naczyń do umycia kiedy coś zjem tylko stoją na biurku, to że zbyt często płaczę, narzekam. to, że mam wielki talent do potęgowania mojej/Twojej winy. to, że wolę noc niż dzień. to, że nie lubię zapraszać słońca do pokoju. że nie lubię truskawkowych lodów, czy to, że wciąż kochałam inną osobę, nie Ciebie, mogło być problemem. rozumiem.
120.
26.12.12
119.
żarty już nimi nie są. to już więcej nie mnie nie bawi, wiesz.
niespodziewany, wieczorny spacer był taki trochę przełomowy. zdałam sobie z czegoś sprawę. i chyba dobrze jest, bo czemu nie? nie odczuwam potrzeby szukania dziury w całym, żeby coś zniszczyć tak jak zazwyczaj to robiłam, może trochę nieświadomie. może jest mi zbyt trudno być tak długo szczęśliwą. nie wiem czemu, trochę mnie to przeraża. nie mam pojęcia co mam wtedy robić. po drugiej stronie wiem przynajmniej jak sie zachować. przyzwyczaiłam się do tych moich złychdlainnychdlamnienormalnych nastrojów. boję się ciągle uśmiechać, wiesz? żeby nie zrobić sobie samej nadziei. nadzieja to kurwa. a kurw się nie lubi.
i to szczęście wyciska mi łzy, bo wiem, że skończy się. jestem jednym, wielkim znakiem zapytania.
wiem tylko, że lubię Twój dotyk, łagodny taki, słodki. i ręce czasem błądzą Ci, a ja nie powstrzymuję, bo nie chcę.
25.12.12
118.
24.12.12
117.
23.12.12
115.
22.12.12
114.
19.12.12
113.
17.12.12
112.
nie chcę przeżyć tego życia. chce egzystować gdzieś z dala od świadomości. gdzie będę mogła zachowywać się tak jak teraz, bo tam to będzie normalne. odpocząć od bycia żywą.
16.12.12
111.
14.12.12
110.
i rzygać mi się chce jak patrzę na te 2 cyfry.
12.12.12
109.
zrobiłeś najgorsze co mogłeś zrobić. ze wszystkich najstraszniejszych rzeczy zrobiłeś tę, która mnie zniszczyła. odszedłeś bez słowa.
pozwoliłeś mi myśleć, że to moja wina.
i wiesz, nawet nie wiem czy mnie to zabolało. ten oddzielny przypadek. przyzwyczaiłam się do bólu. Ty mnie do niego przyzwyczaiłeś.
nie tylko mnie, bo przecież nie tylko mi zniszczyłeś życie prawda? masz już kilka takich sytuacji na koncie. nie wiem czemu ogniem traktujesz wszystko, czego się dotkniesz, ale nie zniszczysz mnie bardziej. nie da się, więc mogę porozmawiać. mogę powiedzieć Ci. mogę sobie na to pozwolić.
mocniej zabiło serce i już pierwsza łza popłynęła od rana. nie tak jak zwykle pod wieczór, kiedy to naciskają na mnie wspomnienia. truciznę pompują do serca. i zabijają powoli. żeby było dokładnie. i dobrze to robią. sprawnie. nie pierwszy raz już.
i zakładam dobrą maskę. i oni nie widzą. nie słyszą.
11.12.12
6.12.12
107.
naprawdę potrzebuję to usłyszeć. pozwolić prawdzie w końcu mnie odnaleźć. ale nie mam jak. i to nie ustąpi. stos chusteczek będzie się piętrzył. koszmarów będzie przybywać. to w końcu zje mnie od środka. nie pozostawi nic. będe tylko pudełkiem na duszę. albo duszą bez pudełka. zależy jak bardzo ci nie zależy.
106.
Słońce po niebie księżyc po niebie
Gwiazdy po niebie chmury po niebie
Wszystko spoczywa na mojej głowie
Musisz mi pomóc musisz mi pomóc
Swoją miłością musisz mi pomóc
Musisz pokochać mnie więcej
Bliżej wyciągnąć kochane ręce
Musisz
Sam nie podołam sam nie dam rady
Unieść tyle miłości
Księżyc i gwiazdy chmury i słońce
Lody wciąż łamał ciągle i ciągle
Sił mi brakuje o pomoc proszę
Musisz mi pomóc musisz mi pomóc
Swoją miłością musisz mi pomóc
Musisz pokochać mnie więcej
Bliżej wyciągnąć kochane ręce
Musisz
Musisz mi pomóc musisz mi pomóc
Swoją miłością musisz mi pomóc
Musisz pokochać mnie mocniej
Żebym się nie mógł w głęboką wodę
Rzucić
__________________________
Sił mi brakuje.
4.12.12
105.
i wiesz, zastanawiam się nad tym co oni sądzą. czemu tak się zachowuję. myślą, że to moja wina. może mają rację. może spodziewałam się od ciebie dużo za dużo. oddałam ci tę resztkę siebie, ledwo posklejaną. delikatną. sądziłam, że może spróbujesz mnie naprawić. że dasz mi miłość, oparcie i zaufanie, którymi dam radę się na powrót posklejać. zamiast tego rozszarpałeś te resztki. teraz nie posklejam tego nawet najlepszym klejem, którego producent obiecuje cuda. nie mam już na czym budować.
mimo wszystko wiem, że ja mam czyste sumienie. a ty co możesz powiedzieć skoro dawno wyszło na jaw kto ciągle udawał, no a kto się, kurwa starał?
o jeny. lista odtwarzania znowu mi to robi. listopad. ta piosenka zawsze mnie kruszy, łamie, dobija. jest piękna. wywołuje najbardziej skryte lęki. i znów płaczę. jak bardzo chciałabym wsiąść w autobus i pojechać gdzieś. oprzeć głowę na szybie, poczuć jej chłód. gdzieś uciec. chociaż na chwilę. i chyba to zrobię.
odczuwam potrzebę bycianiebycia. chciałabym nie dawać krzywdzić się tak łatwo. ale gdybym tak wtedy zrobiła, w ogóle bym ciebie nie miała. a tak nie mogłoby być. nie mogłabym tak. nie wytrzymałabym. nie ocalają mnie noce płaczu i modlitwy.
masz rację z tym, że cały ten ból nie ma ujścia. masz rację z tym, że wszystko trzymam w środku. masz raczję. tam już nie ma miejsca na więcej. zaczynam wariować, wiesz? masz rację, chciałabym przestać być.
przepraszam, kocham cię.
3.12.12
1.12.12
30.11.12
101.
lekarz rodzinny bez słów rozpoznał. że nieszczęśliwie zakochana pewnie. że na badania wyśle. że tu potrzebny ktoś. i że ktoś zranił.
29.11.12
100.
serce wolno bije, ono też już zmęczone. odchodzeniem. unikaniem. rady sobie nie daje. do lekarza idzie.
a ciebie to nic. nicanic. nic i ani trochę. a chciałabym, żeby coś. żeby coś i trochę więcej.
głowa też codziennie cierpi. z przemęczenia padam. z niechęci. z braku. a za każdym razem to samo. nie ma się czego złapać. do czego przyczepić. chyba, że do miśka, który schowany przez mamę zniknął gdzieś. ale trzeba go znaleźć. a nie wiem czy chcę. nie wiem czy chcę tyle wspominać znów. tyle cierpieć czy chcę.
myślałam, że to minie. że jak usunę numer, to nie będę pamiętać, żeby sprawdzić czy żółte słoneczko się świeci. czy opis masz znów jakiś dwuznaczny. czy na wyświetlaczu pojawi się komunikat jedna nowa wiadomość. ale nie sprawdzę, nie mam jak.
nie pojawi się, bo żeś tchórz i tyle.
i tyle.
27.11.12
98.
-a ja mam chłopaka?
-no nie.
-no właśnie.
odpowiadam i znów się rozpadam. nikogo nie mam.
97.
26.11.12
96.
95.
nie wiem dlaczego chciałam to napisać po angielsku, nic już nie wiem.
23.11.12
94.
nadal.
19.11.12
93.
18.11.12
92.
chciałabym spojrzeć w twoje oczy i dostrzec w nich to, co jest dostrzegalne w moich, kiedy w nie patrzysz. ale tego nie widzę. chciałabym powiedzieć 'kocham i jestem szczęśliwa'. ale to nie byłaby prawda. chciałabym znaleźć swoje sacrum.
91.
14.11.12
90.
13.11.12
89.
12.11.12
88.
87.
11.11.12
86.
7.11.12
85.
5.11.12
84.
4.11.12
83.
3.11.12
82.
1.11.12
80.
79.
You told me how proud you were, but I walked away
If only I knew what I know today
I would hold you in my arms
I would take the pain away
Thank you for all you've done
Forgive all your mistakes
There's nothing I wouldn't do
To hear your voice again
Sometimes I wanna call you
But I know you won't be there
I'm sorry for blaming you
For everything I just couldn't do
And I've hurt myself by hurting you
Some days I feel broke inside but I won't admit
Sometimes I just wanna hide 'cause it's you I miss
And it's so hard to say goodbye
When it comes to these rules.
Would you tell me I was wrong?
Would you help me understand?
Are you looking down upon me?
Are you proud of who I am?
There's nothing I wouldn't do
To have just one more chance
To look into your eyes
And see you looking back
I'm sorry for blaming you
For everything I just couldn't do
And I've hurt myself
If I had just one more day
I would tell you how much that I've missed you
Since you've been away
it's dangerous
It's so out of line
To try and turn back time
I'm sorry for blaming you
For everything I just couldn't do
And I've hurt myself by hurting you'
29.10.12
78.
25.10.12
77.
24.10.12
76.
23.10.12
75.
74.
22.10.12
73.
Zobaczcie jakie magiczne miejsca można odkryć, dzięki zupie : http://thequietplaceproject.com/thequietplace/pl. I naprawdę polecam wyłączyć wszelkie komunikatory, muzykę, telefon i skupić się na tym co na ekranie. Wyciszające.
21.10.12
20.10.12
71.
Wow. Jestem głodna Ciebie, ale przymusowo jestem na diecie. Mam Ci tyle do powiedzenia. Do uświadomienia. Że nie może już być tak, że widujemy się tylko kiedy Tobie pasuje. Że nie możesz mieć pretensji o to, że ja w jakiś dzień nie mogę się spotkać, za to ja nie mogę choćby słowa powiedzieć o tym, że znowu odwołałeś nasze spotkanie. Że dlaczego to ja muszę dbać o to, żebyśmy przetrwali. Że to nie fair, że ja zawsze jestem dla Ciebie, a Ty dla mnie wtedy, kiedy Ci się podoba. Że chcę czegoś więcej. Że nie chcę już być tylko opcją jedną z wielu, chcę być jedyną. Nie potrzebuję więcej niedomówień. Wiecznego bycia dla kogoś niewystarczającą na tyle, żeby chciał mnie w pełni. Mam dość, kurwa, mam dość.
pink floyd - the trial
19.10.12
18.10.12
69.
Tylko kilka marnych słów, składających się na obietnicę powstrzymuję mnie przed ponownym sięgnięciem po papierosa. To daje małą przyjemność. Położyłabym się, myślałabym, wypuszczałabym dym i patrzyła na niego uświadamiając sobie, że razem z nim znikają jedne myśli, a przychodzą drugie. I pisałabym scenariusz szczęśliwej miłości. I zwróć uwagę drogi czytelniku jakiego pięknego oksymoronu użyłam : 'szczęśliwa miłość', też coś. Chcę coś halucynogennego. Daj mi to.
Wondering which of the buggers to blame (Pink Floyd - Pigs on the Wing (Part I))
17.10.12
68.
Przytulam i całuję Cię myślami, tak rzadko mamy okazję być razem. Ale jesteś ze mną, czaisz się gdzieś w zakamarkach, gdzie tylko ja mogę Cię zobaczyć. Nic na to nie poradzę, że Cię potrzebuję częściej niż do tej pory.
Czytając we wszechwiedzącym internecie wypowiedzi na pewno prawdziwych ekspertów - bo przecież w internecie każdy jest najmądrzejszy i każdy jest ekspertem - dochodzę do wniosku, że muszę cierpieć na depresję maniakalną.
A oto jej objawy (niektóre):
- drażliwość,
- zaburzenia snu,
- zmienny apetyt i waga,
- poczucie nicości lub winy,
- zmęczenie i utrata energii,
- problem z koncentracją i pamięcią,
- poczucie beznadziejności, smutku,
- fizyczna i psychiczna opieszałość,
- myśli o swojej śmierci, samobójcze,
- niezdolność do doświadczania przyjemności.
Występuje u mnie ambiwalencja uczuć. Potrafię się śmiać i jeszcze tego nie kończąc, zaczynam płakać i nagle robi mi się smutno.
Bo jestem smutna.
Potrzebuję, żeby mnie głaskano po plecach jakże ostatnio wrażliwych. I żeby miał mnie kto obudzić słowami : 'dzień dobry, kochanie'. Żebym miała w domu mnóstwo czekolady, którą będę mogła zjeść, bo nie będę na żadnej diecie. Żebym spędzała soboty z przyjaciółmi podczas których będę pić i palić i będę zapominać o problemach. Potrzebuję ciepłego koca, herbaty, książki i Ciebie, żebyś siedział i głaskał mnie po głowie. Potrzebuję wreszcie usłyszeć, że kochasz.
16.10.12
15.10.12
66.
14.10.12
64.
13.10.12
63.
61.
Ale i tak robi. I tak obchodzi. I tak mnie to rusza.

